Gruzja!

Długo zastanawiałam się, jak ugryźć temat zdjęć z Gruzji. Nie umiałabym prowadzić bloga podróżniczego i właściwie, coraz częściej mam wrażenie, że w ogóle nie umiem prowadzić bloga, ale wiem, że kilkoro z Was czeka na te zdjęcia, a to miejsce zapewni zdjęciom najwygodniejszy sposób oglądania. Podejrzewam, że nie zmieszczę się w jednym wpisie, a na drugi zabraknie mi konsekwencji, ale chociaż tyle ;)

Gruzja z dzieckiem.

W Gruzji spędziliśmy 7 dni. Jak każdy statystyczny Polak w ostatnich latach- wylądowaliśmy w Kutaisi i stamtąd odlatywaliśmy. Ze względu na podróż z Polą, nie zobaczyliśmy zbyt wiele, ale też w ogóle nie było to naszym celem. Celem raczej było wino, wspólna podróż i uszczknięcie tej atmosfery, którą ja wyobrażałam sobie od lat (i w ogóle się nie zawiodłam!). Warunki atmosferyczne, towarzysze podróży i podjeżdżające marszrutki trochę za nas zdecydowały, gdzie pojechaliśmy, gdzie spaliśmy i co się wydarzyło, ale ja w tej trasie nie zmieniłabym nic. I zdecydowanie mam ochotę na więcej.

Przez 7 dni przejechaliśmy w marszrutkach i innych pojazdach prawie 1000 km na trasie Kutaisi-Tbilisi-Borjomi-Achalciche-Vardzia-Bakuriani-Kutaisi. Nie było ani łatwo, ani trudno.

Trudno? Wytrzymać tak wiele kilometrów z 2letnim dzieckiem na kolanach. Gdy wieczorem kładłam się spać, nogi drżały mi nie ze zmęczenia chodzeniem, a właśnie z długotrwałego obciążenia małą przylepą. Marszrutki są tak wypchane pasażerami, że raczej nie ma takiej opcji, by dziecko siedziało osobno.
Trochę trudne jest też to, że nie zobaczyliśmy wszystkiego w swoim tempie, ale do tego raczej jesteśmy już przyzwyczajeni. O upiciu się winem, czy tam czaczą, do nieprzytomności też ciężko jest mówić ;)

Łatwo? Bo Gruzini kochają dzieci i właściwie, jeśli to piszę, to mam na myśli, że dziecko jest dobrem najwyższym, dobrem wspólnym, a nie sprawą rodzica. W tym pozytywnym sensie, że nie czułam się jak ufoludek, który wlecze gdzieś bachora. Pola otwierała każde drzwi i każde serce, wycałowana została nawet przez strażników granicznych na lotnisku i każdy chciał sobie z nią zrobić selfie. Blond włosy to magia w końcu!

Łatwo też, bo nasze dziecko jest przyzwyczajone do spania poza domem, do nieregularnych posiłków (ekhm… niestety, tutaj powinnam sama siebie skarcić), lubi być z nami i nie potrzebuje miliona zabawek, by dobrze się bawić, łóżeczka turystycznego, by spać. Nie wiem, czy jest otwarta i odważna, chyba nie. Ale zdecydowanie jest uparta i elastyczna w sensie swoich potrzeb, a to duże zalety w podróżowaniu :) Wiem, że dużo większą katorgą dla naszej rodziny byłoby leżenie tydzień w jakimś ciepłym kurorcie w jednym miejscu. Najpierw Pola by nas zagryzła z nudów, a potem ja zwariowałabym od ciągłego jej zabawiania (proszę nie mylić z bawieniem się). Do Grecji z turkusowymi basenami i drinkami to ja sobie pojadę sama z zapasem książek, ale bez dzieci ^^

To, czego doświadczył ktoś, kto był w tym kraju? Chyba też to poczuliśmy:

Ciepło na ulicach, które tętnią życiem, byciem w towarzystwie, rozmowami, graniem w szachy i drobnym handlem. Oczywiście, że temperatura to ułatwia. Do tego mocno wyczuwalny aromat polskiego początku lat 90tych, czyli gdzieniegdzie jeszcze wieje komuną, ale tak naprawdę panuje wolność i brak męczących ograniczeń, które u nas już funkcjonują i wydają się być oczywiste, bezpieczne i niemęczące, a tam jeszcze chyba nikt o nich nie pomyślał i dopiero, gdy te ograniczenia znikają, okazuje się, że bez nich jest o wiele łatwiej, choć z pewnością mało rozsądnie.

Kuchnia. Jedzenie i wino. Proszę, proszę, proszę, niechaj ktoś wreszcie otworzy gruzińską knajpę w Poznaniu!

Ludzie. Jeszcze nie nauczyli się, że turystów można wyzyskiwać. Bardzo szybko zapraszają Cię do swojego życia i traktują, jak rozmówcę, a nie jak turystę. To dla mnie bardzo miłe.

Widoki. Najpiękniejszy kraj, jaki widziałam w życiu. Może inni ludzie będą mieć inne zdanie, ale Gruzja jest właśnie czymś, co trafia idealnie w mój gust. Może kiedyś przebije to Islandia, gdy wreszcie i ją poznam ;)

Przez kilka dni poczuliśmy się częścią tego kraju, a to nie zdarza się często. Byłam zmęczona i z przyjemnością wróciłam do domu; nie chciałabym tam zamieszkać, tak, jak marzę o Niemczech, ale jednak chcę móc tam jeździć i czuję się w Gruzji bardzo swobodnie. Okazuje się też, po raz kolejny, że kocham język rosyjski, choć słabo go znam. Na level gruziński raczej nigdy nie przeskoczę, mimo mojego hipotetycznego talentu do języków.

Opisy zdjęć pojawią się na bieżąco. Napisałam niewiele, więc zachęcam do szczegółowych pytań :)

IMG_4656
didymos-indio-flamingo.jpg

hostel-kutaisi-by-kote.jpg hostel-kutaisi-by-kote.jpg hostel-kutaisi-by-kote.jpg hostel-kutaisi-by-kote.jpg IMG_4629 martvili-gruzja.jpg IMG_4663 IMG_4670 IMG_4686

IMG_4712 IMG_4718 IMG_4730 IMG_4743 IMG_4750 IMG_4753 IMG_4763 IMG_4772 IMG_4774 IMG_4789 IMG_4794 IMG_4814 IMG_4820 IMG_4836 IMG_4842 IMG_4852 IMG_4859 IMG_4860 IMG_4864 IMG_4885 IMG_4888 IMG_4907 IMG_4910z IMG_4912 IMG_4916 IMG_4919 IMG_4927 IMG_4930 IMG_4934 IMG_4944 IMG_4972 IMG_4975 IMG_4979 IMG_4983 IMG_5015 IMG_5073 IMG_5076 IMG_5077 IMG_5091 IMG_5093 IMG_5132 IMG_5136 IMG_5161 IMG_5182 IMG_5187 IMG_5196 IMG_5197 IMG_5201 IMG_5203

IMG_5213 IMG_5257 IMG_5261 IMG_5262 IMG_5264 IMG_5265 IMG_5269 IMG_5277 IMG_5279 IMG_5285 IMG_5295 IMG_5296 IMG_5311 IMG_5314 IMG_5315 IMG_5329 IMG_5338 IMG_5339 IMG_5343 IMG_5355 IMG_5358 IMG_5369 IMG_5370 IMG_5373 IMG_5376 IMG_5377 IMG_5379 IMG_5380 IMG_5381 IMG_5386 IMG_5389 IMG_5391

Reklamy

20 thoughts on “Gruzja!

  1. Jakie piękne są „harcerskie” dzieci. :-) Pola górą! :-)
    A Patryk … „statusiał”. ;-)
    A Gruzja? Słyszałam, że jest piękna choć na podstwie Twoich zdjęć (no, może z wyjątkiem jednego) trudno w to uwierzyć. ;-)

    1. Naprawdę nie uważasz, że jest piękna? Mamy pewnie inne oczekiwania w takim razie, bo dla mnie wszystko to widoczne na zdjęciach jest dokładnie takie, jak być powinno, a nie jakieś tam idealne lazurowe wybrzeże :)

    2. Lazurowe wybrzeże jest dla mnie za bardzo… wymuskane. A tu dokładnie inna skrajność. :-)

    1. Wiesz, to są rzeczy, które są oczywiste, jak słońce i czasem bardzo dobre- że dziecko jeździ w foteliku, że przez ulicę przechodzimy tylko na pasach, że za usługę płacimy i dostajemy paragon, a nie płacimy komukolwiek, na oko, że jeśli chcemy coś sprzedać, to nie możemy ot tak sobie rozstawić stolika na ulicy i sprzedawać.

      Plus masę innych, których u nas trochę mi jednak brakuje- takich drobiazgów organizacyjnych :)

  2. Ja chcę więcej. Gruzja Twoimi oczami ( w Twoim obiektywie) jest magiczna w swojej prostocie i naturalności…
    Poza tym teraz to będzie kojarzyła mi się tylko z jednym ! ;)
    Mam nadzieję, że czujesz się dobrze :*

  3. Cudnie, my już na początku kwietnia jedziemy znów, a knajpka jest w nieciekawym miejscu, bo w pasażu MM na ostatnim piętrze, jeszcze nie byłam, ale słyszałam, że jest smacznie :)

    1. Nie idź tam! Jest ohydnie, strasznie i nie ma to nic wspólnego ani z Gruzją, ani w ogóle ze zdrowym i smacznym, spełniającym normy żywieniowe, jedzeniem. Chyba, że przez ostatni rok coś się zmieniło, ale gdy my bylismy to było tak paskudne jedzenie, że aż mi pieniędzy żal.

      Eh, kwiecień…. :)

  4. Trochę zazdroszczę. Gruzińskie góry, to jedna z tych rzeczy, które chciałabym z dzieckiem. Ale niestety trafił mi się model problematyczny z usypianiem i w namiocie są „problemy”. Dopóki nie nauczy się w nim zasypiać, możemy podróżować tylko bez niej, bo w hotelach nie lubimy, a poza tym w hotelu wcale nie byłoby łatwiej. Może za rok ;)

  5. Dla mnie to jest niesamowita relacja z podróży w niezwykłe miejsce, okraszona cudownymi zdjęciami, pięknie wyglądacie wszyscy. Pola ma tak zjawiskową urodę, że nie dziwię się tym, którzy chcieli z nią zdjęcie :-)

  6. No, super rodzinna przygoda, co? Gruzja, oprocz czasem trudnosci w transporcie i serca w gradle ;) jest baardzo przyjazna na takie eskapady…Choc akurat nasza Hania była w wieku niecałuśnym, buntowała się na obce czułości…
    A gdzie ta klimatyczna knajpa z pieknymi przeszkleniami?

  7. W zeszłym roku byliśmy z narzeczonym w Gruzji, i również od Kutaisi do Kutaisi, ale z innymi miejscami po drodze. I serce mi się rwie do podróży, zwłaszcza gdy zobaczyłam Pani kadr nad rzeką w Kutaisi – bardzo podobobny wisi na mojej ścianie, i to chyba jest jest jedno z moich ulubionych zdjęć zrobionych w Gruzji. Nie zapominając, że smak świeżej kolendry to od razu są na myśli boski e chinkali! Za dwa miesiące urodzę małą dziewczynkę, i marzę, żeby od początku mogła zostać małym podróżnikiem. Kilka lat temu od małżeństwa Mellerów otrzymałam dedydykację, że Gruzja czeka na mnie. Mam nadzieję, że po raz kolejny będzie nas chciała przywitać! A w tym roku na pewno pierwszym miejscem do odwiedzenia z małą będzie Berlin!
    Pozdrawiam serdecznie :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s