W oczekiwaniu na słowa

Zobaczyłam ostatnio krótkie nagranie, na którym widać uśmiechniętą dziewczynkę, miesiąc starszą od mojej córki, która dumnie wymienia kolejne liczby od 1-10, bez zająknięcia. Pewnie ktoś ją tego nauczył na pamięć, bo przecież nie o umiejętność liczenia mi chodzi, tylko o mowę.

Potem u cioci porozmawiałam z sąsiadką, której wnuczka, pół roku starsza od mojej córki, potrafi powiedzieć i zaśpiewać kilka wierszyków.

Potem przypomniałam sobie, że córeczka naszych znajomych była niewiele starsza od mojej córki, kiedy umiała pokazać i nazwać kilkadziesiąt różnych zwierzątek.

Potem spotkałam dziewczynkę młodszą od mojej córki, która potrafi powiedzieć swoje imię i nazwisko.

I się zmartwiłam. Pola nie umie powiedzieć swojego imienia, nie umie wymienić ani jednej liczby, zwierzątka? może ze cztery, czy pięć, które określa jedynie dźwiękonaśladowczo. Nie mówi „babcia” „ciocia”…. Jasne. Może coś z nią nie tak? Może zaniedbuję rozwój jej mowy?

Zaraz po pierwszych oznakach stresu przyszła myśl: A może inni tak tresują swoje dzieci i dlatego różnica jest wyraźna: „Powiedz mama, powiedz kocham, powiedz, gdzie mieszkasz, powiedz kotek”, a my tego prawie nigdy nie robimy- co z resztą Pola ma głęboko w nosie.

Otóż prawda jest taka, że ani Polci nic nie brakuje, ani wielu z tych rodziców nie trenuje swoich dzieci. Po prostu… dzieci są różne, a ja jestem niecierpliwa, bo skoro moja mama powiedziała, że ja zaczęłam bardzo wcześnie mówić, to było dla mnie dziwnie oczywiste, że to się w genach przekazuje. Proszę, nie musicie mi pisać, kiedy Wasze dzieci zaczęły mówić, bo to mnie tylko bardziej zestresuje ; ) A nasza córka jest przecież bystra, mądra, każdego dnia pokazuje nam coś nowego i ma bardzo bogatą wyobraźnię, co (ku mojemu zdziwieniu) potrafi pokazać na milion sposobów.

Chodzi zwyczajnie o to, że Polcia uczy mnie też cierpliwości, choć sama jej nie ma za grosz i widzę, jak wiele rzeczy chciałaby powiedzieć, wściekając się, że jej nie rozumiemy. I jest najfajniejsza, stanowcza i niech sobie mówi i rośnie tak, jak ma ochotę.

EDIT:  Ten wpis doczekał się tylu pocieszających komentarzy o tym, że mam się nie martwić, że poczułam się zobowiązana złożyć wyjaśnienia :) Ja się nie martwię. Ci z Was, którzy znają naszą córkę, mogą potwierdzić, jak wiele ona mówi- większość z tego po swojemu, ale poza tym, świetnie się z nią dogadujemy- naliczyć mogę kilkadziesiąt wyrażeń, które już na dobre zagościły w polcinym słowniku. Miganie też coraz lepiej funkcjonuje.

Nie cieszę się ciszą w domu, bo NIE MA tej ciszy! : ) Zanim jeszcze Pola otworzy oczy, zaczyna swoją przemowę i cały dzień gada, śpiewa, mruczy pod nosem, opowiada, pokrzykuje, wymienia sobie sama nieświadomie różne słowa, które zna, płacze, śmieje się… cały czas do zaśnięcia. Czasem przez sen też coś podpowie. Przyznam, że gdybym nie miała odnośników, byłabym pewna, że mówi wyjątkowo dużo, jak na swój wiek.  I własnie o tym miał być wpis, do czego doprowadzają nas porównania- do wymyślonych zmarwień. 

Dziękuję za wszystkie Wasze słowa- wszystkie przeczytałam z wypiekami na twarzy (wiecie, gorący styczeń ;))

IMG_1139_1

IMG_1092_2

IMG_1084_2

IMG_1079_2

IMG_0988z_1

IMG_0953_1

IMG_0955z_1

IMG_0956z_1

IMG_0977z_1

IMG_0985_1

IMG_0930_1

IMG_0811_1

Reklamy

70 thoughts on “W oczekiwaniu na słowa

  1. Fajna ta Twoja córka, przypomina mi moją :)
    Mańka też nie gada za wiele, bardzo dużo rozumie, dużo pokazuje jak się ją pyta, ale ze słów to tylko chodzi i w koło „mama, tata” i nic więcej. No jeszcze „to”, towarzyszące wszędopokazującemu paluszkowi. Przyjdzie czas i na nie. Najważniejsze, że dużo się mówi normalnie, pokazuje, opowiada, w swoim czasie załapią. A potem będziemy odpowiadać na miliony pytań „a dlaczego..?” ;)

  2. Śliczna ta Twoja córeczka ! Ja już się dawno nauczyłam że nie można porównywać, każde dziecko ma swój czas. I to prawda cierliwość czasem jest poddawana wielkiej próbie. Ja aktualnie czekam na zęby już rok, no ale czekam ;)

  3. Pola ma takie cudowne głębokie oczy ! Doskonale Cię rozumiem, bo może L. nie jest jakaś „opóźniona” w porównaniu do innych dzieci, to jednak ostatnio jakaś tam mama napisała, że jej córka coś około wieku mojej L. (18 m-cy) pięknie mówi „mamusiu”, „tatusiu”. Inna, że jej córka, też ten sam wiek, WSZYSTKO płynnie i wyraźnie powtarza. I w głowie mi się zakręciło, że to może ja coś robię źle? Że L. gada jak mała Chineczka, po swojemu, w jakimś bliżej nieznanym nam języku. Że te jej pierwsze słowa, owszem są, ale jakieś takie pozjadane, niepełne i poprzestawiane.
    Potem popukałam się w głowie i stwierdziłam, że nie ma co wariować, bo przecież Ona i tak dla mnie najlepsza i najmądrzejsza jest. :))

    1. Dokładnie o to samo mi chodzi- przecież nic złego się nie dzieje! Przeciwnie- postęp idzie każdego dnia pełną parą, a ja się daję nakręcić, nie wiadomo nawet, komu! :)

    2. Gdzieś czytałam, że takie powtarzanie nie zawsze idzie w parze ze zrozumieniem. To znaczy co innego, gdy słowa wychodzą naturlanie od dziecka, co innego, gdy naśladuje dźwięki po rodzicach. Im się wydaje, że dziecko mówi, a dziecko nic z tego co mówi, nie rozumie. Do tej pory pamiętam, jak się uczyłam wierszyków po rosyjski na pamięć w podstawówce. Sto procent fonetycznie, nawet akcent miałam dobry, z całego wiersza rozumiałam kilka słów ;)

  4. nad każdym zdjęciem zatrzymałam się na chwilkę, nad każdym wydałam z siebie westchnienie, które oznacza – jak pięknie!
    ale ostatnie – no do niego mam słabość największą ;)

    Moja Pola dla odmiany zaczęła dość późno chodzić (tzn. mi się wydawało, że późno, a teraz wiem, że to normalne) i też mi to przez jakiś czas sen z powiek spędzało… do czasu… zrozumiałam w końcu, że nic na siłę, że to że nie chodzi oznacza, że w czasie kiedy inne dzieci uczą się chodzić ona skupia się nad nabywaniem zupełnie innych umiejętności ;) i tak teraz sobie wszystko tłumaczę i nie porównuje, bo po co?
    a siatki centylowej nigdy w rękach nie miałam, bo uznałam, że moje dziecko jest zawsze ponad przeciętną, więc w schematy jakieś i wykresy jej wkładać nie będę… :)

    :*

    1. Paulino, zdjęcia ze spinkami już czekają w folderze na kilka osobnych słów! :) Cały czas nie podziękowałam Ci za to, że zamówiłam jedną spineczkę, a przyszły dwie… i zbieram teraz na kolejne zakupy!

      A siatki centylowe… hihihi :) Pan doktor je uwielbia. Skoro poprawiają mu humor, to ja mu nie bronię ;) Ja z kolei patrzę na nie jak na każdy inny wykres- czarna magia :D

    2. Zauważyłam, że sporo ludzi stresuje się siatkami centylowymi wzrostu i wagi, a nikt nie sprawdza siatek centylowych BMI, które są bardziej wiarygodne. Poza tym mało kto rozumie, że 3 centyl i 97 centyl to są widełki normy polskiej. To znaczy na świecie każde państwo ma inne normy centylowe. Np. dzieci rasy białej są statystycznie większe i grubsze (kwestia budowy kości), ale nawet rasa biała ma odstępstwa. Weźmy dzieci hiszpańskie, które już rodzą się mniejsze od polskich, albo dzieci niemieckie czy norweskie, przy których dzieci polskie do mikrusy. Plus to, że Polacy są jednym z najbardziej zmieszanych i zróżnicowanych genetycznie narodów Europy, co rzutuje na większą liczbę przypadków atypowych. Tak naprawdę siatki centylowe mają sens w zaznaczaniu przybierania/tracenia na wadze, a nie do porównywania do innych dzieci. Zwłaszcza, że w samych siatkach są różnice (np. w gazecie.pl są siatki z roku 1999, a ja mam w książeczce zdrowia siatki z 2001 i są między nimi drobne różnice). Te siatki to nie są wszystkie przebadane dzieci w Polsce, to jest wybrana próbka statystyczna. To że dziecko wzrostem i wagą leci w 3 centylu kompletnie nic nie oznacza poza tym, że akurat w tej chwili większość dzieci w tym wieku jest od niego większa i cięższa.

    3. Lavinko, my to dobrze wiemy :) Sęk w tym, że niekórzy ludzie nadal trzymają się tego kurczowo- m.in. jeden z lekarzy w mojej przychodni. Ja się z tego nabijam, a on każdą wizytę rozpoczynał od przyłożenia miary :D

  5. Alicja ja już jako matka drugiego dziecka jestem spokojna, że Adaś mówi raczej po chińsko-rusku niż po polsku, ale rozumiem co mogłaś czuć. Marti na dobre się rozgadała gdy miałam dopiero trzy lata, wcześniej to prawie nic, ze zdań to tylko „mama daj” i inne dwuwyrazowe. Martwiłam się tak jak Ty, bo moja mama mówiła, że ja to przed roczkiem już nawijałam. Teraz już mi to zwisa, bo rozgadane dziecko czasem nieźle wkurza, więc dwoje rozgadanych pewnie by wkurzało bardziej :P ale tak serio jeśli bardzo się niepokoisz to wizyta u logopedy to nic strasznego a na pewno Was uspokoi, ale ze swoich obserwacji widzę, że zdecydowana większość dzieci rozgaduje się ok drugich urodzin, a spora część po nich, więc spokojnie :)

  6. Oczywiście, że jest najfajniejsza! Każde dziecko swojej mamy jest najfajniejsze. Nie ważne co mówi, jak mówi, co robi a czego nie… ;)
    Pola nie mówi? Co z tego skoro czym innym nadrabia :*
    Lubię mówić co umie i co robi moja L. Duma mnie rozpiera, więc nie ma co się dziwić. Nie ważne czy coś ładnie powiedziała, czy w końcu udało Jej się dobrze chwycić kredkę, nałożyć buta czy zrobić obrót podczas tańcowania. Wszystko powoduje wtedy mocniejsze bicie serce. Przypuszczam, że tak ma każda mama. Każda mama też na coś czeka.
    Mimo tych zachwytów nad L., w żadnym wypadku nie myślę o tym, że inne dziecko jest gorsze, bo jeszcze tego nie umie. A jak czytam, że któreś coś umie czego L. jeszcze nie, to…no dobra, teraz wiem, że każdy maluch rozwija się na swój sposób, swoim tempem. Ale jak nasze maluchy były młodsze, a co za tym idzie, nasze doświadczenia były mniejsze, to też się stresowałam, że może coś nie tak, może za mało uwagi Jej poświęcamy, może to, może tamto. Potem dziecko coś nowego robi, my się cieszymy i pukamy w czoło, że niepotrzebnie się przejmowałyśmy :D
    Teraz lubię czytać o tym co robią znajome, blogowe dzieciaki w wieku Lil. Lubię czytać o tym co lubią i jakie są. Zastanawiam się wtedy jak zachowywałyby się, gdyby je ze sobą poznać ;) Czy mimo pewnych podobieństw i drobnych różnic „dogadają się”, czy się polubią… :)

    1. Lubie czytać blogi parentingowe, bo zawsze trafi się jakieś dziecko które jest do przodu a inne do tyłu. Dzięki temu człowiek czuje, że nie jest sam ze swoimi obawami i potem kiedy wszystko się unormuje, sam chodzi po blogach i pociesza „młodsze” stażowo mamy, że wszystko będzie dobrze. Pamiętam jak moja długo nie chciała raczkować. Wisiała nad nami wizyta u neurologa, ale się uparłam, że nie pójdę do 10 miesiąca. I dobrze zrobiłam, dziecię w dwa tygodnie zaczęło pełzać, siadać i raczkować samo z siebie, niemal bez zachęty z naszej strony. Potem ją musieliśmy aż powstrzymywac przed nauką chodzenia, żeby przepisowo te 3 miesiące poraczkowała. Teraz dla odmiany przerabiam temat mowy i krzywych nóg (zaraz nas czeka kontrola u ortopedy, ciekawe co powie). Zawsze jest coś, czym się będziemy trochę martwić, chyba wszystkie mamy tak mają. Martwią się, nawet jeśli nie mają czym ;)

  7. Ja się ani trochę nie stresowałam, że Luna długo nie mówiła, każde dziecko rozwija się indywidualnie i pozwólmy im na to. Nie znoszę porównań. Ja w wieku 5 lat umiałam czytać, w wieku 6 znałam cała ortografię, podczas gdy moi koledzy w wieku 7 mieli problemy z nauką pierwszych literek. A teraz są prawnikami i lekarzami:) Nie czekaj na ten moment, a sam przyjdzie niespodziewany, u nas przyszedł z dnia na dzień i eksplodował:) Wszystkiego dobrego:)

    1. Chyba bardziej chodzi o tę niecierpliwość :) A co do kumpli, którzy wyrośli na lekarzy, prawników i szeroko pojętych ludzi sukcesu- to osobny i dłuuugi temat :))

  8. Mój synek ma niedługo cztery lata, a jego mówienie zaczęło się tak w zasadzie rok temu. Serio. Musimy jeszcze chodzić do logopedy, bo niestetyz wyraźnym wypowiadaniem wyrazów ma problemy.
    Ale spokojnie, zacznie mówić. Może ćwiczcie język. Wyginajcie go. Przez zabawę a się nauczy. Kiedyś jeszcze będziemy się obie modliły o chwilę ciszy ;) pozdrawiam i wzdycham z zachwytu jaką masz słodką tą swoją Polcię.

    1. Dziękuję :* A co do długiego oczekiwania- podejrzewam, że doczekamy się tego nieco wcześniej, ale od siebie dodam, że dobrze, że ćwiczycie z logopedą i nie czekacie, aż samo się naprawi!

    2. Niestety bez logopedy tu się nie obejdzie. Po kilku miesiącach ćwiczeń są minimalne postępy. Lepiej pomóc zawczasu niż potem dziecko ma cierpieć w szkole.

  9. Siostro! Też mówce w domu (niedługo skończy 1,5 roku a od wielu miesięcy repertuar ogranicza się do mama, baba, am am i nje i to baaardzo rzadko) i porównując małą do innych dzieci wychodzi słabo pod tym względem. Ale za to innymi umiejętnościami je wyprzedza (np. potrafi sama przeglądać „dorosłe” książki). Ja gadałam w dzieciństwie bardzo wcześnie, lubię gadające dzieci i się nie mogę doczekać gadania małej. Ale fakt, też jej nie trasujemy. Nie chcę jej stresować. Jej tata rozgadał się dopiero w przedszkolu, trochę musiał chodzić do logopedy, najwyżej też będziemy, bywają większe nieszczęścia ;) Najważniejsze, że mamy zdrowe i kochane dzieci, tempo rozwoju jest różne przez pierwsze lata życia.

    1. Pola mówi nieco więcej, dopisałam kilka słów na ten temat do wpisu… ale, jakie to ma znaczenie? No własnie. Na wszystko jest czas i to dotyczy nie tylko rozwoju dziecka. 1,5 roku… obie nasze córki pokonały w tym czasie szmat drogi i nauczyły się miliardów nowych rzeczy. 10 słów w jedną, czy w drugą stronę to kropelka w morzu.

    2. O pewnie. Zdecydowanie bardziej się martwiłam na początku, bo moje dziecię długo nie raczkowało, ba nawet nie pełzało (ale rozwijało się na innych polach, głównie czytelniczych, książeczkami się bawiła). I nagle zaczęło nieudolnie pełzać, kilka dni później usiadło, podciągnęło się z siadu do stania i chciało chodzić, dwa tygodnie później (mając niecałe 10 mies.) zaczęło raczkować i parę miesięcy później już na zmianę tuptało i raczkowało. W tym samym czasie pojawiły się pierwsze nieudolne słowa. Widać ten model tak ma, długo długo nic i bach, duży skok do przodu. Pamiętam mojego młodszego brata, który nawet dobrze mama nie mówił do drugich urodzin. I nagle zaczął mówić, gdy mu wyrywałam prezent. A teraz jest tak straszną gadułą, że rozmowa telefoniczna trwa z godzinę, albo dłużej. I to on głównie mówi. Więc się pocieszam, że kiedyś się rozgada, tylko tak strasznie, strasznie nie mogę się doczekać i zazdroszczę mamom dzieci gadających :)

    3. No właśnie :) Ja też się nie mogę zwyczajnie doczekać :) Będę mogła wszystkich uszczęsliwiać na siłę wpisami spod hasła: Co moje dziecko śmiesznego powiedziało ^^

  10. Doskonale Cię rozumiem. Wciąż się głowię, że Majuszka to już może powinna mieć tego ząbka bo inni mają, a może powinna już raczkować. Później patrzę na nią i wiem, że jest doskonała. :)

    1. No, ja przyznam, że jednej rzeczy byłam zupełnie niecierpliwa: KIEDY POLA ZACZNIE SIEDZIEĆ?! :) Nie mogłam się doczekam z praktycznych względów- nareszcie mogłam ją gdzieś na chwilę posadzić, mieć wolne ręce przy blacie kuchennym i w łazience… uh, to był skok w czasoprzestrzeni :)

  11. Janek też dużo mówi, ale albo na wszystko ‚mama’, albo totalnie po swojemu. O jego wyobraźnię się nie boję, bo dużo czytamy… np. dziś już ok 8 książeczek (około godziny czytania). I choć ja podobno mając 1rok i 2 miesiące mówiłam wierszyk o muszce, niemal całkiem zrozumiale, a moja siostra stryjeczna mając rok i 8miesięcy przed Mikołajem bajkę wymyślała (o panu Malanowskim, helikopterze i zatrzymaniu akcji serca… i nie wiem skąd ona takie słownictwo miała, pewnie z telewizji), to czekam cierpliwie, na normalne słowa, zdania… I podziwiam każdy postęp, sytuacje, w których intonacja mówi, że pointa Janka byłaby niezła;-). Pozdrawiam serdecznie

    1. Jak tak sobie patrzę na Twoje posty i insta, to mam wrażenie, że motorycznie nasze dzieci akurat rozwijają się bardzo podobnie :) I masz rację, co do intonacji dziecięcej paplaniny- jest idealnie dopasowana do sytuacji!

  12. ależ piękne zdjęcia! jak zawsze! ależ bliskie mi słowa! jak zawsze :)
    kiedy jedno dziecko ma komplet zębów inne mówi jak szalone w przeciwieństwie do poprzedniego… Moja Fr mówi „mama” tylko w chwilach wyjątkowo jej niepomyślnych jakby wołała: ratunku ;) a ponadto poza kilkoma banalnymi zwrotami nie gada nic… nie martwię się, bo widzę, że wszystko rozumie, a język migowy opanowałyśmy do perfekcji :)

  13. Kochana, przecież wystarczy spojrzeć na Polcie by stwierdzić ze to mega mądre dziecko. Nie ma co sie martwić:-) buziaki

  14. nie będę się wymądrzać, bo się nie znam, ale Pola jest najfajniejszą Polą eSz na świecie. dokładnie taka jaka powinna być. i chyba nic mnie i ciotki Dżo tak dawno nie rozczuliło jak jej „tata!” pewnej upalnej letniej nocy. :*

    1. Rozgadana już jest, tylko ja niepotrzebnie porównuję :) A bluza wyszła spod mojej igły, więc bardzo bardzo dziękuję za komplement :o)

  15. ciotka Dżo przychyla się (wyjątkowo!) do słów ciotki marudA ;) a tak w ogóle, to Polcia po prostu oszczędza na razie struny głosowe, a w tzw. międzyczasie planuje podbój wszechswiata ;) ot co!

  16. Ależ jasne, że dzieci są różne. Podoba mi się Twoje podejście, to „nie-martwiące-się”. Moim zdaniem to mówić to żaden talent. Talent to trzymać buzię na kłódkę ;)

  17. Czytam, czytam i jakbyś pisała moimi słowami. Gdzie nie usłyszę to ktoś mi mówi, że 1,5 roczne dziecko potrafi się przedstawić, liczy, itp. Moja Zuzia za 2 miesiące skończy dwa latka. Mówi pojedyncze wyrazy, czasem wypowie jakieś zdanie, liczenie polega na wymawianiu słowa „trzy, trzy, trzy”, a gdy ją proszę żeby coś powiedziała lub coś nazwała ma mnie głęboko gdzieś :) Nie namawiam i nie nakłaniam. Każde dziecko jest inne. Moja córa zaczęła chodzić w wieku 9/10 miesięcy i może akurat pod względem ruchowym szybciej się rozwija niż inne dzieci, a mowa przyjdzie później. I też tak samo buzia jej się nie zamyka, choć mówi w sobie tylko znanym języku. Czasem niestety porównania przysparzają nam niepotrzebnych problemów.

    1. Haha :) Kiedyś sobie obiecałam, że własnemu dziecku będę ufać, a potem się okazało, że nic nie muszę sobie obiecywać- po prostu na razie znam ją na tyle, żeby wiedzieć, gdzie są granice jej możliwości i ufam naturalnie :)

      Dziękuję!

  18. za to ciężko będzie którejkolwiek dorównać Poli w urodzie!!!( tylko Lila, moja synowa może się równać;))

    nie ma co zapominać, że każde dziecko rozwija się w swoim tempie, to że teraz jakiś półroczniaj stepuje i nuci Astera, nie znaczy ze bedzie geniuszem, a nawet pewne, ze nie;\
    np Tymek mojej sis (w lutym bedzie miał 2 l) od dawna już gada wszystko, dosłownie wszystko, buduje piękne zdania!(niektóre tylko wyrazu słychać niewyraźnie, bo wiadomo, jaki jest aparat mowy w tym wieku), gada lepiej niż niejeden 4 latek, nuci piosenki Kleksa (zna na pamięć, bo w kółko słucha), cytuje wiersze (zna na pamięć, bo uwielbia jak sis w kólko mu czyta do cyca) i liczy do ośmiu, bo sam chce by mama mu mówiła , rozwija się jak Eu- geniusz, a moja Bruśka za to w kółko tylko „mama”, „tata” i „nie ma” ;D, ale za 4 lata to róznicy nie będzie wcale i tyle.

    p.s. skąd ta zółta bluzka? prze-pię-kna!

    1. Cieszę się, że po długich staraniach i poszukiwaniach wreszcie trafiłam na Twojego bloga. Kocham piękno Twych myśli i zdjęć.
      Na razie przeczytałam 2 wpisy (zaległości nadrobię :-) ) ale widzę (czuję!), że macierzyństwo wyciszyło Cię i czujesz się spełnioną
      kobietą… Ciesz się tym stanem jak najdłużej, bo to prawdziwe błogosławieństwo dla kobiety. :-)
      Pozdrawiam i całuję! Ola Sz.
      P.S. Polcia to prawdziwa piękność!

    2. No widzisz, przepraszam za zamieszanie, ale zamknęłam tamtego bloga dosyć nagle i nie zostawiłam śladu, więc tym bardziej się cieszę, że tutaj trafiłaś. Zapraszam do lektury, chociaż wiele tego nie ma ;) A ja? No, co tu dużo mówić, trafiłam do celu :) Jeszcze kilka marzeń w życiu zawodowym zrealizuję i będzie dżi :)

    3. Olga, ja nie raz czytam o tym, ile Tymek potrafi i widzę, no, wyjść z podziwu nie mogę, ale jest dokładnie tak, jak piszesz- za kilka lat nie będzie różnicy, dlatego nie rozumiem, po co powstają takie napięcia- chyba, żeby sobie samemu udowodnić, że jest się idealnym rodzicem.

  19. DZIEWIĄTE ZDJĘCIE! O Jezusie jaka Ona jest CUDOWNA!!! <3
    A co do mowy – moja Córcia niebawem kończy trzy lata i dopiero od jakichś dwóch miesięcy mówi coś więcej. Ale do tego czasu nasłuchałam się masy porównań – bo dziecko sąsiadów to, a na dzieci na placu zabaw tamto. Irytowało mnie to, bo w końcu każde dziecko rozwija się inaczej. W innym wieku trzyma główkę, raczkuje, siada, chodzi, mówi, bla bla bla. Myślę, że to, że w ogóle zaczynamy się nad tym zastanawiać to właśnie presja otoczenia, przynajmniej w moim wypadku tak było, presją była rodzina.
    Pozdrawiamy.

    1. Dziękuję ;) Presja otoczenia mnie na szczęście nie dotyczy, bo mała jest jedynym dzieckiem w rodzinie, więc dla każdego jes genialna sama w sobie ;) Ale ja sama to już sobie sporo dopowiadam.

  20. Aj nie ma co się przejmować, u nas Mikołaj (15 miesięcy) ma dużą łatwość w mówieniu i wcale nie wynika to z tego, że stoję nad Nim i każę powtarzać, po prostu tak ma, za to Jego 2 letni kuzyn ni w ząb i Siostra też delikatnie widzę nam zazdrości, ale za to Jej Mały jest lepszy w innych kategoriach;-) Może będzie jak Einstein, który późno zaczął mówić, bo podobno chciał od razu gadać pełnymi zdaniami, czuję, że i u Was tak będzie;-) Pozdrawiamy, ekipa z dookoła nas;-)

  21. No właśnie – porównania. Jeśli nie mamy w otoczeniu kogoś, kto nas tym wciska w podłoże, czasem podświadomie wciskamy się w nie same. Też to mam, ale odkad zauważyłam, jak działa ten mechanizm, stwierdziłam, że mnie to nie bawi. Od lat już trenuję zaufanie do siebie i swojego (jedynego w swoim rodzaju) kompetentnego, małego człowieka!
    Swoja droga, to jest niesamowite, każda z nas ma najgajniejsze i super rozwijajace się dziecko, a jednak lubi sobie samej czasem wsadzić szpilę i się pomartwić, bo tak :)

  22. My też migamy. :). Głównie ja z synkiem… nie mówi mama, za to mówi tata a z tatą nie miga aż tak. I jescze pięknie szczeka i miauczy i gęga. Jest jak, mówisz, każde w swoim czasie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s