Jak nie obchodzić świąt?

Przebrzmiało już Halloween,  a ja z jego powodu cały czas zastanawiam się nad tym, jak nie obchodzić świąt.
Nie obchodzę tego święta i nie zastanawiałam się nad tym. Nie jestem jego wrogiem! Oł noł! Gdybym mogła być w tym dniu w US lub w Kanadzie, z pewnością dziko szalałabym po ulicach, celebrując, ile się da! Ale nie w Europie.
Ponad wszystko na świecie nienawidzę się za kogoś przebierać i nigdy nie zmuszę do tego naszego dziecka.
To, że niespecjalnie lubię dynię i jej smak też ma znaczenie.

Kiedyś, dawno temu wydawało mi się, że skoro oświadczę swojemu dziecku, że Halloween nie obchodzimy, to ono po prostu to zaakceptuje :D Taki żart ;)
A teraz już wiem, że będę miała z tym problem, że Polka będzie chciała mieć Halloween, będzie chciała się przebierać, będzie chciała, żebym z nią chodziła od drzwi do drzwi, zbierając słodycze, a ja pewnie będę, wbrew sobie to robić. Nie da się uciec od pewnych spraw.

Uświadomiła mi to moja mama, która uczyła jakiś czas temu chłopca wyznania mojżeszowego- w jego domu w czasie naszych świąt ubiera się choinkę, je wieczerzę wigilijną, rozdaje prezenty…. to chyba znak naszych czasów, homogenizacja.

W tym roku jednak cieszę się, że jeszcze nie mam tego problemu. Wolę się skupić na jesieni :)

Zdjęcia z archiwum (jesień rok temu)

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA.

.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Reklamy

13 thoughts on “Jak nie obchodzić świąt?

  1. Miałam identyczne podejście do tego typu świąt zanim pojawiło się dziecko. Nadal świętujemy we Wszystkich Świętych, tradycyjnie ale dzień wcześniej dobrze się bawimy, ze świętami nie ma to nic wspólnego, a raczej z balem przebierańców, co powtórzymy pewnie po nowym roku.
    Myślę, że czeka nas jeszcze wiele takich zmian w ciągu życia, nowych przyzwyczajeń zafundowanych przez dzieci, potem wnuków. Patrzę dziś na moją Babcię, która jest przekonana, że jestem nieszczęśliwa tym jak żyję, bo w głowie Jej się nie mieści, że można inaczej od tego do czego przywykła.
    Osobiście za dynią przepadam i cierpię, bo widzę, że po wszystkim ze sklepów zniknęły.
    A Polcia w wersji mini mnie rozczuliła. Uwielbiam wracać do takich wspomnień.

    1. Ja Ci chętnie tę dynię oddam, bo my mamy zapas ;) I tak, masz rację- czeka nas wiele zmian, nawet jeśli nam się nie do końca podobaja i są to zmiany, które maja o wiele większe znaczenie, niż to, czym straszą nas inni na początku drogi rodzicielskiej (wstawanie w nocy do dziecka, niewychodzenie na imprezy).

  2. Mi to absolutnie nie przeszkadza. Widziałam przez kuchenne okno przebrane dzieciaki i ogromnie żałowałam, że nie mam w domu słodyczy żeby ich zawołać ;) Nie ozdabiam mieszkania, nie maluję sobie straszliwych zębów, ale gdyby ktoś mnie zaprosił na przebieraną imprezkę to z chęcią upiekłabym jakieś ciasteczkowe pająki ;D

  3. Mnie tez zupełnie nie po drodze z tym Halloween, nie moje to, i nie cieszy. Ale pewnie masz racje, jest szansa, że nasze dzieci to polubią – bo w szkole i przedszkolach już się tym zajmują. Poleczka cudna! Usta ma przepiękne!

  4. Osobiście też nie przepdam za tym „świętem” ale podobnie jak Ty nie oznacza to dla mnie, że inni mają się nie bawić. Mama opowiadała mi, że w zeszłym roku na życzenie dzieciaków zorganizowała w szkole bal Halloweenowy i niestety spotkało ją dzięki temu duuużo nieprzyjemnosci, katechetki się zgadały, wystosowały do niej jakieś pismo o tym jak propagowanie takich imprez szkodzi i jest złe a jak nie zareagowała to przez kilka dni rozdawały w szkole ulotki naowłujące do bojkotu imprezy i opowiadajace jak złe to jest święto. To moim zdaniem zdecydowanie było przegięcie. Mi się nie podoba w tym całym Halloween to, że dla nas to jednak powinien być czas zadumy i wyciszenia a nie szalonych imprez (my mamy nasze Andrzejki, kiedy to możemy się świetnie bawić) i że znowu zamiast skupić się na tym co mamy to pożyczamy/ kopiujemy święto z „zagramanicy”. Natomiast jeżeli ktoś ma ochotę się bawić, to proszę bardzo, każda okazja do zabawy jest dobra :) W tym roku byłam w tym czasie u mamy i odwiedziły nas cztery śmiesznie wymalowane małe sąsiadki, a że mama zawsze ma w domu coś słodkiego to nie wyszły z pustymi rękoma i było to nawet miłe i zabawne :)

    A i też nie lubię dyni ;)

    1. Bojkot ze strony „środowisk katolickich” jest na tak żenująco niskim poziomie, że nie nie ma nawet co komentować. Mną w ogóle nie kieruje moja religia w tej kwestii. Twoja mama zachowała się super! zarówno organizując imprezę, jak i dając słodycze, no bo w końcu, kurczę bladę, to o radość dzieciaków chodzi, no :)

  5. A ja nawet chciałam sobie lampion wydrażyć, bo uwielbiam światełka i świeczki. Iznałam, że jest to bardzo deloracyjny pomysł, ale… U nas ciężko z dynia. Czasami trafia się butternut squash, więc Rezygnowałam ;))) a jak będzie kiedyś, zobaczymy :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s