Obowiązki

Za nami (tak, za całą naszą rodziną!) pierwsze dni Polci w żłobku. Doszliśmy do wniosku, że niecałe 15 miesięcy to odpowiedni moment, żeby zacząć tę przygodę.

Nie ma dni adaptacyjnych. To ogromny błąd, zupełnie wbrew wszelkim moim poglądom na temat rodzicielstwa, ale nie bardzo mając wybór, stwierdziliśmy, że jakoś damy radę. Po jednym dniu było ciężko, bardzo źle. Pola nie opuściła mnie nawet na sekundę, aż do zaśnięcia, a jej mina i użalanie się brzmiały tak, jakby chciała wyprosić, żebyśmy już jej więcej tego nie robili, bo przecież mama nie może sobie ot tak! bez zapowiedzi znikać.

A mi nawet nie przyszło mi do głowy, żeby płakać, wyszłam ze żłobka i w dobrym humorze udałam się na połów ubrań do pobliskiego second handu (ciuszki do żłobka pilnie poszukiwane). Nie mam żadnych obowiązków zawodowych w najbliższych dniach, więc odebrałam mojego obrażonego brząca po 3 godzinach… przyszłabym szybciej, ale brzdąc uciął sobie drzemkę :) Nie było tak źle.

Drugiego dnia brzdąc odważył się nawet zjeść dwie łyżki zupy na obiad. Nie było tak źle, choć w domu Polcia nadal płacze i tuli się do mnie mocno. Takie są pierwsze dni, ale jestem spokojna o to, że później córeczka będzie zachwycona żłobkiem, towarzystwem, opiekunkami i mnóstwem śpiewająco-grających zabawek.

Co mnie zatem tak niepokoi?

To tylko zdanie, które słyszę ostatnio bardzo często: „No, to teraz się dziecku zacznie obowiązek„.
What?! Jaki obowiązek? Przecież ona nadal jest tym samym maleńkim dzieckiem, którym była tydzień temu. Nie ma żadnego obowiązku chodzenia tam, bycia o danej godzinie, robienia czegoś na siłę… Możemy w każdej chwili zdecydować, że nie będzie chodzić do żłobka, że może sobie dłużej pospać, że może nie mieć ochoty na coś w samym żłobku. Ona ma jeszcze czas na obowiązki.

Żaden klub malucha nie jest obowiązkiem, nie zabiera dzieciństwa… a nawet nadaje mu nową jego część. W żłobku dzieci się bawią, uczą od siebie, tak, jak każdego dnia robiłyby to w tradycyjnej społeczności, w której dorośli i dzieci są razem cały dzień .
Dzieci nic nie muszą, a wtłaczanie ich w stereotypy obowiązków sprawia, że postrzegamy takie placówki (czyli później przedszkola, szkoły…) jako zło konieczne, zamiast frajdy. A ja coś czuję, że brzdąc będzie miał dużą frajdę z bycia tam :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Reklamy

11 thoughts on “Obowiązki

    1. Każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie ;) Nie każdy lubi być w żłobku, ale wiem, ze Pola ma takie cechy charakteru, dzięki którym będzie się tam dobrze czuć. Nie jest lepsza, ani gorsza z tego powodu :)

  1. Dokładnie takie żłobek dla malucha to wbrew pozorom samo dobro – uczy się samodzielności, dzielenia zabawkami i starsze dzieci te mniejsze ‚podciągają’ :) U nas Filip po jednym dniu przyniósł parę nowych słów, w sumie to imion koleżanek :)

    1. No właśnie! :) Nowe słowa, inne zabawki, kiedy rano odprowadzam Polę, to słyszę, że Panie włączają im radio, tańczą, dzieci piszczą z radochy :)

  2. Na słowo żłobek pęka moje serce, bo widzę wstawanie o 6 rano, oddawanie Młodego o 7.30, pęd do pracy i odbieranie po 9 godzinach. No wiele matek musi wrócić do roboty i taka jest ich rzeczywistość, dziękuję zatem, że ja jestem dzieckiem szczęścia i nie muszę.
    Dobrze, że Wasza rzeczywistość też wygląda inaczej, że nie traktujecie tego jako obowiązek, a kolejny krok rozwojowy Poli.
    Trzymam zatem kciuki za każdy kolejny dzień w żłobku :)

    1. Czytałam co napisałaś i gardło mi ściska na samą myśl… Wierzę, że coś wymyślicie i mocno ściskam kciuki, bo jestem świadoma co znaczy, kiedy matka się boi.

      Boże, czasem mam ochotę uciec z tego kraju.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s