Uszczęśliwieni na siłę

Po raz kolejny w tym roku ktoś bliski wcisnął nam do przygotowania i upieczenia słoik z jakąś lepka mazią i instrukcję, jak upiec z tego po 7 dniach chlebek szczęścia/chlebek watykański/ inne badziewie. Mam tego powyżej uszu, naprawdę.

Z całą pewnością mielibyśmy ów słoik z zawartością w nosie, gdyby nie to, że darczyńca zawsze prosi, żeby po tych sądnych siedmiu dniach oddać mu ponownie próbkę zakwasu lub przynieść do spróbowania kawałek ciasta, a są to osoby, którym nie wypada odmówić :? Uhhh, jakby nie dość było książek kucharskich i blogów ze smakowitymi przepisami…!

Ale nie! Ja muszę teraz piec jakiś ciężki i kosztowny zakalec, na który zużywa się… uwaga, uwaga…. kilogram mąki i pół kilograma cukru!!!! Możecie w to uwierzyć?! Ciasto z pół kilograma cukru?! To się dzieje naprawdę i jest gorsze niż spam na mojej starej skrzynce mailowej.

Ogłoszenia Parafialne: 
Jeśli jesteś kimś, kto radośnie i entuzjastycznie rozsiewa ten badziewny przepis po świecie, bądź tak miły i odpuść sobie. Nie uszczęśliwiaj innych na siłę chlebkiem nieszczęścia.

A, żeby nie było tak gęsto, to poprawę atmosfery trochę małej Polci, bo cóż by to był za wpis, bez córki w roli głównej? ;)

.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Reklamy

22 thoughts on “Uszczęśliwieni na siłę

  1. Nigdy nie miałam okazji wypróbować przepisu na chlebek świętojański, ale widzę, że raczej to nie nastąpi. :) Piękna Pola i pięknie ubrana. Gdzie znalazłaś tą bluzeczkę? :)

    1. No, toć mówię, że wywalić nie mogę, bo zobowiązania zawodowe nie pozwalają ;) Ale przepis mocno zmodyfikowałam i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

  2. Ale ona jest boska! A imie było kolejne po Mili u nas :-) uwielbiam te krótkie imiona z „L” w środku:-) Dostojnie i uroczo…
    Cudna bluzeczka
    piękne zdjecia …

    1. Przecież ja Ci już pisałam, że Mila to będzie moja druga córka…! ;D

      Dzięki za ten komentarz, bo mi się przypomniało, że przydałby się nowy wpis.

  3. Ha ha, niedawno usłyszałam po raz pierwszy o tym cieście i padłam. A jeszcze bardziej, jak usłyszałam, że teściowa kiedyś piekła, bo w zakwasie miała być łza Papieża, ale się potem z tego wyspowiadała ;-) Fajnie podsumowałaś ten cukierniczy łańcuszek :-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s