Okoliczności przyrody sierpniowej.

 

Polka zasnęła wreszcie, opita jak bak, targana kolejnymi histerycznymi płaczami. Nie lubię szczepionek. Nie lubię ich, bo zmieniły moje spokojne pogodne dziecko w maleńkiego, nieodkładalnego histeryka, który dostaje ataku płaczu nawet, gdy ktoś przy niej kichnie :(

I tak jest już od wtorku, piaty dzień i boję się, że to jej już nie minie… że była taka pogodna, uśmiechała się, nic jej nie ruszało, a teraz biedaczka zwyczajnie się cały czas męczy, zanosi krzykiem i niewiele jej pomaga. Taka… wrażliwa się zrobiła.

Dobrze, że chociaż my się przy tym nie niecierpliwimy i potrafimy z uśmiechem… no bo jak tu inaczej do takiego maleńkiego Dzidziucha? Toż to przecież ona tylko nas ma, żeby nam zaufać!

Z rzeczy milszych, choć właściwie, zważywszy na okoliczności mniej milszych- czas jutro wreszcie kupić sukienkę na ślub brata mego i przyszłej bratowej-co-się-zowie. Okoliczności niełagodzace to straszliwy upał, któren powoduje, że mierzyć się nie chce; moja pociazowa rozmiękła tkanka ogólna; brak zasobów w portfelu i przede wszystkim, wyprawa po to wszystko z małym dzieckiem na rękach… Oby stał się cud! :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s