W promieniach słońca

Niemal miesiąc bez wpisu. Miesiąc ciężki i trudny dla mnie fizycznie, ale piękny i całkiem łatwy, gdy pomyślę o tym, co się dzieje obecnie w naszym Gniazdku.
W nocy po ostatnim zamieszczonym tutaj wpisie, odeszły mi wody. Zieloniuteńkie. To była moja intuicja, która mówiła mi, że coś jest nie w porządku, że Dzidziuch już powinien wyjść, że się tam męczy.

Urodziłam po 6,5 godzinie bolesnego (dziwne?), ale pięknego porodu. Mimo bólu (który zna przecież i tak każda matka) mam bardzo dobre wspomnienia… Dumnego Taty, który trzymał mnie za rękę i wycierał zmęczoną twarz wodą, paraliżujących skurczy, które uświadamiały mi, że jest już niżej, bliżej, lepiej…. cudownych kobiet, które odbierały poród naszego dziecka- młodych dziewczyn i sympatycznej pani doktor….dobrze wspominam ciepłą kołdrę, którą mogłam się otulić, schować tak, by ból był mniejszy….

Pamiętam zielone rolety okienne w dmuchawce, wygodny fotel porodowy, tarczę zegarka, na którym wskazówki jakby stały w miejscu… ciszę, sen pomiędzy skurczami, łazienkę, do której nie mogłam iść ze względu na tętno dzidziucha… a tak marzyłam o prysznicu.

Jestem taka dumna, że ją urodziłam. Dałam radę!

Dzidziuch jest dziewczynką. Ma na imię Pola i od ponad 3 tygodni jest z nami. Rozświetla nasze życie, a my nawet nie czujemy się bardzo zmęczeni. Nawet codzienna rutyna jest na razie piękna i daje radość :) A ja czuję się jak Super Mama, choć zaczynam się zastanawiać, czy nie jestem nadopiekuńcza.

Dumny Tata kocha tak straszliwie, że aż trudno mi to pojąć. Jest pięknie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s